Moto bloger

Blog o samochodach dla kierowców i nie tylko

Samochodem do Chorwacji

Październik 03, 2013 Autor: Moto bloger Kategoria: Chrowacja, fotorelacja, podróże

Na moim blogu od tygodni cicho i spokojnie wszystko przez urlopy i nowe wyzwania związane z pracą zawodową. Dopiero teraz znajduję czas, aby opisać swoje tegoroczne wakacje, a minęło już ponad 3 tygodnie od ich zakończenia. W tym roku pojechaliśmy z rodziną pod namiot do Chorwacji. Specjalnie wybraliśmy przełom sierpnia i września licząc na niższe ceny i mniej turystów. To ostatni rok, w którym mogliśmy tak zrobić, bo w przyszłym moja córka pójdzie już do szkoły.

Dubrownik w zachodzącym słońcu

Dubrownik w zachodzącym słońcu

W Chorwacji byłem dwukrotnie w 1998 i 2002 roku, ale były to zupełnie inne czasy. W Chorwacji prawie w ogóle nie było autostrad.  Za pierwszym razem jechaliśmy w 7 osób VW Transporterem T3 w wersji Caravell. Jeśli dobrze pamiętam auto było z 1991 roku. Oczywiście były to studenckie czasy, więc całe jedzenie mieliśmy z Polski. Na wyposażeniu silnik benzynowy, bardzo fajne i wygodne fotele, ale za to brak klimatyzacji. Nikomu to jednak wówczas nie przeszkadzało. W sumie przejechaliśmy 5 000 km. Do Chorwacji jechaliśmy przez Słowenię i Alpy Julijskie. Dotarliśmy do Istrii, gdzie spaliśmy kilka nocy. Następne kilkudniowe biwakowanie w okolicach Trogiru i później w okolicach Dubrownika. Na koniec Plitwickie Jeziera i powrót do Polski z nocowaniem po drodze na Słowacji.

W tych czasach na południe Chorwacji turyści z zachodniej Europy rzadko się zapuszczali. W Bośni i Hercegowinie bez problemu spotykało się transportery opancerzone UNPROFOR. W okolicach Dubrownika na ogromnym kempingu było może z kilkadziesiąt osób głównie z Polski. Ślady po wojnie na Bałkanach był  jeszcze bardzo świeże przede wszystkim w prowincji Knin, z której w 1995 wysiedlono ponad 100 tys. Serbów. Dla mnie to były wspaniałe wakacje. Przed wszystkim dlatego, że był to mój pierwszy tak długi wyjazd i pierwsze spotkanie z kulturą śródziemnomorską. Największe tłumy były na Istrii potem już tylko lepiej. W parku narodowym rzeki Krka można było legalnie kąpać się w wodospadach.

W 2002 roku pojechałem do Chorwacji Toyotą Yaris, którą pożyczyłem od ojca. Pokonałem mniej więcej taką samą trasę, a wyjazd był prawie tak samo udany jak 4 lata wcześniej. Pogoda tamtego lipca była równie udana jak w sierpniu 1998 roku.

W tym roku po raz pierwszy pojechaliśmy z dziećmi pod namiot. W przeciwieństwie do większości rodzin z dziećmi nie zdecydowałem się na nocną podróż. Po pierwsze nasze pociechy nie za bardzo komfortowo śpią w swoich fotelikach, a po drugie nie mam 20 lat, żeby bez problemu zarwać sobie całą noc. Postanowiliśmy spać 2- 3 noce nad Balatonem w pobliżu Badacsony, gdzie byliśmy też w zeszłym roku. W ten sposób podróż do Chorwacji rozbiliśmy na 2 dni. Z nad Balatonu pojechaliśmy na wyspę Murter, gdzie spędziliśmy tydzień na kempingu Slanica. Następnie pojechaliśmy w okolice Dubrovnika i spaliśmy kilka nocy w pobliżu Slano na kempingu Bambo. Potem jedna noc koło Trogiru i z powrotem nad Balaton, gdzie znów zostaliśmy na dwie noce.

Kamping Slanica

Kamping Slanica

Z Chorwackich atrakcji zwiedzaliśmy Zadar, bardzo ładny Sibienik, park narodowy Krka i Kornaty, półwysep Peljesac i wyspę Korculę, oczywiście Dubrownik i na koniec Trogir. W sumie przejechaliśmy 4 300 km, średnie spalanie Hondy Jazz z boksem dachowym to 6,6 l/100 km.

W drodze na Murter

W drodze na Murter

A jak podobała mi się Chorwacja w 2013 roku. Niestety dużo mniej niż kiedyś. Po kolei wymienię moje zastrzeżenia:

  1. Pogoda – niestety trafiliśmy w okres burzowy i wietrzny. Pierwsze 4 dni to przynajmniej jedna burza, a do tego nocne wiatry, które mocno uprzykrzały spanie.
  2. Temperatura wody – niestety woda była jak na kraj śródziemnomorski po prostu zimna szczególnie na Murterze (dużo lepiej w Slano). Wszystko podobno przez wiatr, który wywiał ciepłą wodą na środek Adriatyku. W ogóle chorwackie wybrzeże jest trochę słabe dla małych dzieci, mój syn tylko w Slano, gdzie była fajna zatoczka, zdecydował się na dłuższą kąpiel.
  3. Turyści – jadąc na przełomie sierpnia i września liczyłem, że w Chorwacji będzie już dużo mniej ludzi i tak rzeczywiście było, ale w okolicach Dubrownika. Natomiast na samym Murterze, w Zadarze, Trogirze i przy rzece Krka ogromne tłumy. Nie wiem jak można zwiedzać te miejsca w szczycie sezonu. Chorwacja dzięki autostradom jest teraz dużo bardziej dostępna niż 10 lat temu.
  4. Wino – większość Chorwackich win jest bardzo sucha czyli wytrawna, dobrze że mieliśmy 6 litrów wina z Badacsony 😉
Jeden z dłuższych tuneli na trasie

Jeden z dłuższych tuneli na trasie

Aż chce się jechać

Aż chce się jechać

Kilka rzeczy mi się podobało:

  1. Chorwackie autostrady, wybudowane bez unijnego wsparcia, po estakadach, przez góry z licznymi tunelami mającymi prawie 6 km długości. Ceny skalkulowano dość rozsądnie. Niestety sposób poboru opłat na bramkach już taki fajny nie jest. W drodze do Chorwacji w sobotę w korku staliśmy ponad pół godziny, wyjeżdżający mieli jeszcze gorzej, bo korek miał długość 5-6 km. W weekendy jest bardzo tłoczno, po raz pierwszy widziałem na autostradzie korek do stacji benzynowej na szczęści był on w przeciwną stronę.
  2. Chorwaci i ich słowiańskie dusze – ludzie są mili, właściwie można dogadać się po polsku.
  3. Ceny w sklepach i restauracjach nie szokują już tak jak kiedyś.
  4. Figi, które o tej porze roku dojrzewają.
  5. Dubrownik – to miasto cały czas robi na mnie wielkie wrażenie. Polecam wszystkim widoki z góry Srd, na którą można od 3 lat wjechać odbudowaną po wojnie kolejką lub własnym samochodem.
  6. Półwysep Peljesac z pięknymi drogami, winnicami i murami w Stonie.
  7. Renault 4 wciąż jeżdżące po chorwackich drogach.
Renault 4 pod chorwackim supermarketem

Renault 4 pod chorwackim supermarketem

Renault 4 na ulicach Stonu

Renault 4 na ulicach Stonu

W najbliższym czasie nie planujemy kolejnego wyjazdu do Chorwacji. Na pewno jednak wrócimy przynajmniej na tydzień nad Balaton, bo: „Lengyel-magyar két jó barát / Együtt harcol s issza borát. Po za tym pewnie trzeba będzie uzupełnić zapasy pysznego węgierskiego wina, bo te 20 litrów, które przywieźliśmy raczej na długo nie starczy;-)

 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Podziel się tym wpisem ze znajomymi:
  • Facebook
  • Blip
  • Grono.net
  • Kciuk.pl
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

15 komentarze do wpisu “Samochodem do Chorwacji”


  1. Najbardziej mnie ciekawi jak Chorwatom udało się wybudować te autostrady i jak w porównaniu z PL wygląda koszt budowy 1km. Zapewne dużo trudniej jest je wybudować w naszym płaskim, w dużej większości, kraju 😉

    1
  2. Nie polecam jazdy samochodem do Chorwacji. Wychodzi relatywnie więcej niż jazda autobusem.

    2
  3. Chorwackie autostrady naprawdę robią wrażenie, jedzie się super. Fajny widok – głównie w okresie lipca, sierpnia – jak na poboczach co kilka km stoją przegrzane auta z otwartą maską 🙂

    3
  4. Po chorwackich autostradach jeździ się super, bo ich C.hińczycy nie budowali…he he

    4
  5. zgadzam się z zaletami, drogi fajne, widoki, pogoda zależy jak się trafi, natomiast fakt turystów jest bardzo dużo, tym bardziej z PL co jest na duży minus, ceny takie sobie – ogólnie warto, niektórzy znajomi jeżdżą tam co rok – nie ma to jak oryginalność 🙂

    5
  6. Ja mimo wszystko myślę, że warto. Grunt to mieć przede wszystkim dobry samochód 😉

    6
    • Moto bloger pisze:

      Na pewno warto przynajmniej raz odwiedzić Chorwację. Co do samochodu to najważniejsze żeby był w dobrym stanie technicznym, bo nic tak nie wkurza jak awaria w czasie wyjazdu urlopowego.

      7
  7. Zeby u nas byly takie drogi…

    8
  8. Polecam takie wyprawy. Zobaczymy więcej i to co chcemy.

    10
  9. Na CRO byłem raz, ale wiem, ze z pewnością tam wrócę. Piękne widoki, jest co pozwiedzać, ludzie mili. Byłem w Makarskiej, niestety nie udało nam się zwiedzić jezior Plitwickich a podobno są piękne. Dużo lepsze wrażenie robi na mnie Chorwacja niż np Egipt. Od strony północnej można się pokusić o wycieczkę do Włoch np Wenecji, odległość na 2 godziny drogi.

    11
  10. Pomijając już to, że koszty jazdy samochodem są zbliżone do tych autobusowych, to jak doliczyć jeszcze mandaty to wychodzi, że się nie opłaca autem.

    12
    • Moto bloger pisze:

      Prędkość dopuszczalna na autostradzie w Chorwacji to 130 km/h, poza to 90 km/h jak się postarasz to prawdopodobieństwo mandatu jest raczej niewielkie.

      13
  11. Rafał MM pisze:

    Podróżowałem po Chorwacji z rodziną w 2014 roku, super sprawa. Jest całkiem sporo miejsc przystosowanych pod kempingi i pola namiotowe. Pochwalę się, że przed wyjazdem kupiłem hak Westfalia i spisał się doskonale, chociaż nie do końca wierzyłem opiniom z internetu. W każdym razie – do Chorwacji samochodem zdecydowanie tak.

    14
  12. Useful information for any pregnant. Diseases pregnant wome , childbirth and formation baby. Man useful and advice for pregnant women. Birth child – well-being in home. It is necessary ready to the appearance of baby.

    Pregnant can not know everything. She must be assistant. Suggest to necessary period exact solution. Did the baby get sick? Arisen difficulties with bearing? There are problems for nurturing baby? At all problems will answer experts and experienced moms.
    how to reduce swelling while pregnant

    15


Prześlij komentarz

Why ask?